
Wiem, że wygląda średnio, ale to ze względu na to, że jak tylko ten deser zrobiłam, to chciałam jak najszybciej zjeść, więc w ozdoby sie nie bawiłam tym razem (wkrótce zobaczycie zdjęcia - małe dzieła sztuki, ale to dalej czekam na powrót aparatu). Panna cotta jest taka... śmietankowa, puszysta i przepyszna!!! I jak szybko i łatwo się robi!!!
Przygotowujemy:
I pichcimy:
żelatynę rozpuszczamy baaaaardzo dokłądnie w wodzie, wlewamy mleko i stawiamy na małym ogniu. Ciągle mieszamy. Jak się zagotuje, to bierzemy jogurt (ważne, zeby był ciepły, nie z lodówki) i wlewamy troche gorącego mleka z zelatyną do jogurtu (żeby sie nie zważył), mieszamy i wlewamy to wszystko do ciagle gotującego się mleka. Mieszamy, dodajemy słodzik (mnie wychodzi jakieś półtora łyżeczki słodziku w płynie) i aromat waniliowy (niecała łyzeczka u mnie). Próbujemy czy dobre na słodkośc i czy czuć wanilię (uwaga, w czasie schłądzania deser straci odrobinkę słodkości). Zdjemujemy z ognia, wlewamy do pucharków i odstawiamy do przestygnięcia. Jak bedzie zimne, to wsadzamy na jakieś 3 godziny do lodówki. Wyjmujemy na talerzyk (najpierw zanurzamy pucharek na chwilke w gorącej wodzie, ale nie na długo). Deser powinien ładnie sie wyślizgnąć z pucharka. Dekorujemy nutelką i rabarbarem i zajadamy ze smakiem. Możemy poczęstować gości, a z pewnością bedzie im smakowało!
13:08:05 28/05/2010 [Powrót] Komentuj